więcej »
Aby otrzymywać powiadomienia o nowościach, promocjach, koncartach prosimy o dopisanie swojego adresu e-mail do listy mailingowej.

[dodaj nowy wpis]

Strony: [1] 2 3 4 

X w dniu 07-07-2010 o godz. 15:37 napisał:
Knajpa super:) obsługa świetna :) Pozdrawiam Natalkę i Sabinkę !


Sławek Bielan (slawb@vp.pl) w dniu 07-03-2010 o godz. 07:24 napisał:
Witajcie. Zespół DRAKE pragnie podziękować za kolejne super przyjęcie w Galerii. Już nie możemy się doczekać kolejnego grania dla WAS. Regaty z okazji 50tych ur Jacht Klubu już 15 maja :-) Pozdrawiamy z Częstochowy, DRAKE P.S odwiedzajcie www.drake.art.pl tam daty innych koncertów.


Rylon (rylon(malpa)op.pl) w dniu 29-11-2009 o godz. 22:44 napisał:
Pozdrowery dla uczestników Party Filmowego i zaproszenie do fotogalerii zdjęciowej uczestnika Apollo :) na http://picasaweb.google.pl/bikeRylon


Agent Kay z Men In Black w dniu 29-11-2009 o godz. 06:44 napisał:
Byłem na imprezce "Filmowe Party" dn. 28.11.09, super zabawa, dużó ludzi przebranych, żadnego "kinder party" - wszyscy powyzej 21 lat. Dobra muza i świetny DJ (pozdrowionka dla Niego), realizował wszystkie zamówienia muzyczne gości (o ile posiadał dany kawałek), a na koniec imprezki żegnał wszystkich imprezowiczów osobiście. Bardzo dobra, kameralna atmosferka - ludzie odnosili się do siebie jak paczka dobrych znajomych z jednej klasy (wzajemne zagadywania o kostiumy, wspólne tańce itp. itd.), a nie grono nieznanych sobie osób. Odchodzące osoby pozdrawiały wszystkich i dziękowały za zabawę. Na prawdę serdecznie POLECAM przebierane imprezki w tym lokalu. Pozdrowienia dla Elizabeth Swann i Jacka Sparrowa z filmu "Piraci z Karaibów", niezmordowanego Astronauty z Apollo13 ;) oraz calej pozostałej bandy filmowej (HellBoya, Ciasteczka z Shreka, Drakuli, Pippi Langstrumpf, Marilyn Monroe i wielu wielu innych).


XXX w dniu 30-04-2009 o godz. 19:07 napisał:
zgadzam się z młodym obsługa taka choćby za kare tam pracowała dwie panie tylko są miłe szkoda że tylko dwie a nie wszystkie:|


imprezowicz w dniu 29-09-2008 o godz. 19:30 napisał:
Co z imprezami w muzycznej ja sie pytam??


mlody w dniu 19-07-2008 o godz. 12:00 napisał:
fajna knajpa ale obsługa katastrofa a jedna z kelnerek to chyba za kare pracuje w gastronomi bo zdziwiona ze klienci w knajpie


Dzikus w dniu 25-04-2008 o godz. 20:28 napisał:
Lokal na 6!!!! Wspaniała i profesjonalna obsługa która jest wiecznie uśmiechnięta!!! W muzycznej można spokojnie zjeść lub napić się piwka, Zaleta lokalu: Wstęp od 21 lat!!! Tak trzymać. Pozdrawiam Przepiękne Kelnerki!!!


max_ms w dniu 02-03-2008 o godz. 17:05 napisał:
dziś 2-03-08 odwiedziłem pszczynę ( mieszkam w radlinie koło rybnika)a konkretnie zamek pszczyński ...lokalik...ok...a nawet BARDZO OK!!!!, świetny wystrój, miła atmosfera, urocza obsługa, świetna lokalizacja...w mojej ocenie od 1-10....daję jakieś 15!!!! polecam goraco...;)))*


Przemka (przemka@gmail.com) w dniu 18-02-2008 o godz. 09:52 napisał:
Świetne wnętrze, miła obsługa, niezłe dania. Jedyny minus to taki, że zawsze dostawałam jedzenie ledwo ciepłe, podczas gdy mój towarzysz - gorące. Synchronizacja ważna jest nie tylko przy podawaniu dań do stolika.


Kilder (kurpan@vp.pl) w dniu 17-02-2008 o godz. 19:45 napisał:
Dzięki za nastrój przedsezonowy. Żeglarze już przebierają nogami. Czekamy na następne spotkanie z żeglarską piosenką. Ahoj


łolek w dniu 08-02-2008 o godz. 00:36 napisał:
Halo, Kiedy będą zdjęcia z Manewrów???


Bob Dancer (mocherek@wp.pl) w dniu 01-12-2007 o godz. 11:02 napisał:
Chcesz aby zdjęcia z imprez zrobione przez Ciebie lub znajomych ukazały się na stronie pubu MG? Prześlij je na adres mocherek@wp.pl z dopiskiem kto je udostępnia. Na zakończenie karnawału 2008 odbędzie się ostatnia cykliczna przebierana impreza pt. Military Party. Zapraszamy!


ano_jo w dniu 02-11-2007 o godz. 21:54 napisał:
Pieklo/Niebo - Bara!Jaki fetysz :D:D:D Widze imprezy dalej budze ogolnopszczynskie zainteresowanie!Jedyne czego zaluje ze mnie tam nie ma... :( POZDROWIENIA DLA MG i Gosci


doctor Bob ;-) (mocherek@wp.pl) w dniu 07-10-2007 o godz. 12:31 napisał:
Osoby, ktore posiadaja swoje prywatne zdjecia z ostatniej imprezy Szpital Party a chcialy by je udostepnic prosze o przeslanie ich na podany e-mail. Z gory dziekuje.


Agata w dniu 07-10-2007 o godz. 09:29 napisał:
Dzięki za super wieczór panieński - podziękowania kieruję szczególnie w stronę dziewczyn (Eweliny, Agnieszki, Izy, Moniki i Sylwii) oraz oczywiście do całej kadry lekarzy ;-)


Mroza (michal.mrozik@wp.pl) w dniu 13-09-2007 o godz. 10:42 napisał:
Serdeczne dzięki za możliwość spędzenia wspaniałego wieczoru składam w imieniu swoim i zespołu north cape! Hell YEAH!


szalony w dniu 06-09-2007 o godz. 23:20 napisał:
zabawa na zakonczenia lata była przednia, szkoda tylko ze "stara" ekipa z muzycznej nie zagosciła na tej imprezie... teraz w clubie to juz nie ten klimat co kiedys - dobrze ze jeszcze dwie swietne dziewczy tam zostały - tak trzymac :) pozdrowienia dla całej załogi !


TREETOPS (treetops@o2.pl) w dniu 26-03-2007 o godz. 16:31 napisał:
Dziękujemy wszystkim tym, którzy byli na naszym koncercie! Choć sala nie pekała w szwach, grało nam się naprawdę dobrze i bawiliśmy się jeszcze lepiej... Dzięki i zapraszamy na: www.treetops.pl


Robert (herbaciarz@gmail.com) w dniu 01-03-2007 o godz. 23:16 napisał:
„Nie wiem co tak bardzo urzekło mnie w Pani osobie, nie staram się tego nazwać. Intrygująca wydaje mi się perspektywa spędzenia czasu, wszystko jedno gdzie, nie znam miasteczka. Zdaję sobie sprawę, że te słowa mogły być krępujące, dlatego postanowiłem zostawić kartkę, zawsze można na nią zareagować bez obawy i skrępowania o moja reakcję. Jestem prawie pewien, że pora o której Pani kończy pracę nie pozwoli Pani spotkać się, nie wspominając o zwykłej niepewności względem mnie. Pozwoliłem sobie po prostu na otwartość względem Pani uroku, i to absolutnie tyle, jeśli chodzi o pytanie: dlaczego? Jeżeli jednak moja mała nadzieja na spotkanie jest wg Pani jak najbardziej uzasadniona, proszę potraktować to po prostu jako komplement. Jeżeli zaś, z powodów mi nieznanych, możemy się spotkać mimo wszystko, proponuję również mało krępujące dla nas rozwiązanie: proszę o prostego sms’a, oddzwonie lub odpiszę z radością. Bez względu na wszystko proszę pozostać uśmiechniętą.” W hotelowym pokoju, palił papierosa leżąc w łóżku. Minęło parę godzin odkąd zapłaciwszy kartą za herbatę, pszenne piwo, ulubione pomidory z mozzarellą i coś jeszcze na ciepło, zostawił jej ową kartkę i w napięciu oczekiwania wyszedł. Osiemnaście lat temu w podobny sposób poznał swoją pierwszą miłość. Gdzieś w szatni szkolnej prawie wcisnął w jej delikatną rękę małą kartkę z napisem: 17.30 pod „Zefirkiem”. Zaczęło się od spaceru zupełnie nieromantycznymi ścieżkami pomiędzy osiedlem, internatem szkoły ekonomicznej, potem gdzieś wzdłuż murów cmentarza i z powrotem. Trwało to rok. Pierwsza i najdłuższa miłość. Dziwnie się skończyła, ale nie żałował. Spoglądał na zegarek. Z tym rodzajem marnej i zupełnie niezasadnej nadziei, pełnej raczej czystego rozsądku, że może jeszcze się odezwie, tuż przed zamknięciem pubu. Analiza treści i próba spojrzenia na ów list jej oczyma, nie dawała rezultatu. Jak potraktuje go dziewczyna, która dwa dni temu z uśmiechem przywitała go przemoczonego mokrym lutowym śniegiem, podając za chwilę herbatę, sok i wędzony bacon z oscypkiem a do tego dwa proszki od bólu głowy ze słowami: - Przyniosłam na wszelki wypadek dwa. Po czym uśmiechnęła się uroczo i odeszła by obsługiwać pozostałych klientów. Tamtego wieczoru podzielił uwagę pomiędzy opowiadanie staremu kumplowi o zakupie nowego domu, reportażach dla mediów, a niby przypadkowe wymiany spojrzeń od czasu do czasu na przechodzącą dziewczynę. Odwzajemniała uśmiech. Mężczyznom daje to nadzieję, kiedy kobieta po prostu tylko się uśmiecha. Nawet tym świadomym jak on. Wychodząc był rozdarty. Pozwolił się odprowadzić znajomemu do hotelu, cały czas jednak myśląc czy nie wrócić. Jakoś głupio było tak względem kumpla, przed którym mimo wszystko nie chciał się zdradzić. Myślał o powrocie tuż przed zamknięciem lokalu, ale wydało mu się to niezręczne wręcz bandyckie względem niej. Następnego dnia po pracy zjadł późny obiad w tym samym miejscu, jednak personel zmieniał się w inny sposób niż by sobie tego życzył. Dziś miał więcej szczęścia. Czy chciał zdrady? Po tylu latach wewnętrznych monologów, nie potrafił określić co było prawdziwym motywem. Ciekawość drugiej osoby, niezależnie od płci, choć w przypadku kobiet bardziej energetyzująca, nie była niczym zdrożnym w jego mniemaniu. Jedyny dyskomfort to konieczność przemilczenia tego przed żoną. Analitycznie wkalkulował w takie spotkanie, gdyby doszło do skutku, możliwość podążenia za emocjami, które mogły prowadzić przez fascynację uśmiechem, ruchem, intelektem, aż do pragnienia zbliżenia i czerpania z upojenia zmysłów. Zupełnie bez lęku, bo doświadczanie nauczyło go, że nie trzeba męczyć się dusząc w sobie ciekawość poznania kogoś innego. Poznawanie sprawiało, że anioł tracił skrzydła, blask, niebiańskość i stawał się zwykłym człowiekiem, a w związku z tym uczucie pożądania kogoś normalnego nie warte było utraty synów, rodziny, spokoju, własnych kątów. Szkoda, że takiej swobody w kontaktach nie mógł doświadczać oficjalnie. Choć po prysznicu już w samych bokserkach z ksiązką, wciąż spoglądał na zegarek, gotowy błyskawicznie ubrać się i wrócić na rynek miasteczka przed ową muzyczną knajpkę. Gotowy zarwać noc przed jutrzejszym wykładem z diagnozowania uszkodzeń usług dla pracowników operatora telefonicznego, dla którego pracował w stolicy. Z doświadczenia po wielu delegacjach i szkoleniach, wiedział jak być efektywnym po nocy przy piwie i wśród papierosowego dymu. Od trzymiesięcznej delegacji na zachodzie kraju, w luksusowym hotelu, stał się rutyniarzem prasującym koszule w garderobie, spokojnie i pewnie siebie korzystając w wyrafinowanych szwedzkich stołów, i bez skrępowania prosząc o pomoc obsługę hotelową. Wychodził z założenia, że jest gościem, ma prawo nie wiedzieć a wstyd to kwestia nieuzasadnionych kompleksów pokolenia komuny, w którym jeszcze zdążył trochę pożyć przed zmianą w 89. Woził książkę w każdą następną podróż, z premedytacją kupując bilety powrotne na późniejsze pociągi. I gdy wszyscy w pośpiechu bukowali bilety jak najwcześniej, on zaszywał się z lekturą w jakiejś dworcowej knajpie i przy kawie uporczywie pochłaniał by wreszcie skończyć i sięgnąć po kolejną, która czekała w domu na półce, troszcząc się pedantycznie i nerwowo wyłącznie o godzinę odjazdu expresu. 23.25, więc jeszcze te pół godziny. Znowu papieros pozwalał zapomnieć o oczekiwaniu, którego nie był w stanie zapełnić jakimś rozsądnym i uporządkowanym tokiem myśli. Tuż po powrocie do hotelu czuł się jak zwierzę nie potrafiące myśleć. Organizm dostarczał chemii, która kazała czekać w otępieniu i amoku. Liczyło się tylko wyobrażenie doświadczenia drugiej osoby. Dziwne, że nie potrafił już tak czuć względem żony, choć wielokrotnie zastanawiał się i próbował to zmienić. Jednak ostatecznie doszedł do wniosku, że nie można zaplanować i uporządkować fascynacji doświadczenia drugiej osoby. Osoby. Pozostał kwadrans. Pewnie już nie odpisze, szkoda. Mogło być pięknie i już wcale nie myślał o ewentualnym erotycznym końcu. Jednak nie na tym mu zależało, ostatnia rzecz nad którą się zastanawiał to czy nie przesłać jej na adres internetowy pubu niniejszego tekstu, by wyjść w jej i swoich oczach z twarzą. Mogło być pięknie.

Strony: [1] 2 3 4 

Grupa ROY Hotel Zamkowy Stara Piekarnia Catering Pszczyna U Telemanna Frykówka Snack Bar Spray